Kalendarz

P W Ś C P S N
 
 
 
 
 
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 

TYTUS WOYCIECHOWSKI (1808 – 1879)

Ulubiona tonacja Chopina? As-dur. Ulubiony przyjaciel z lat młodzieńczych? As-pan. Tak bowiem Chopin nazywał Tytusa Woyciechowskiego. Przyjaźń z nim przedkładał nawet nad uczucie do Konstancji Gładkowskiej, swej pierwszej ukochanej! „Ty nie wiesz, ile Cię kocham”, „Jak zawsze, tak i teraz noszę twoje listy przy sobie”, „proszę Cię, kochaj mnie” – w listach Fryderyka do Tytusa pełno takich rzewnych wyznań. Całe szczęście, że (znając tendencje panujące w naszych czasach) nikt nie posądza Chopina o homoseksualizm. Po sprawie erotycznych listów do Delfiny Potockiej (rzekomo autorstwa Fryderyka), kolejna pikantna nowinka mogłaby zająć umysły badaczy… Jak Tytus odpowiadał na czułości swego przyjaciela? Poważny i powściągliwy, ponoć „nie lubił gdy go całować”, jednak zapewne dobrze rozumiał się z Chopinem („niepotrzebne pisać, bo czujesz”). Na dodatek Chopin niezwykle cenił jego zdanie w kwestiach muzycznych. Dedykował Tytusowi dwa utwory: zaginione obecnie „Wariacje F-dur” na cztery ręce i słynne „Wariacje B-dur” na temat „La ci darem la mano” z „Don Juana” Mozarta. Czyżby do przyjaciela chciał skierować tytułowe słowa arii?* W 1830 roku, młodzieńcy wspólnie spędzili kilka lipcowych dni, ciesząc się latem w posiadłości państwa Woyciechowskich w Poturzynie. Wkrótce przyjaciele znów się spotkali – w Kaliszu Tytus dołączył do wyjeżdżającego za granicę Fryderyka i razem przybyli do Wiednia. Obejrzeli tam kilka przedstawień (m. in. „Łaskawość Tytusa” Mozarta…), lecz niebawem Woyciechowski musiał wracać do kraju, by wziąć udział w powstaniu. Później już nigdy się nie spotkali, kontaktowali się jedynie listownie. Tytus miał głowę na karku, a i do interesów (w przeciwieństwie do Chopina). Będąc w posiadaniu pól buraczanych, założył cukrownię. Musiał mieć naprawdę słodkie życie…

_______________________
* Z „Wariacjami” wiąże się zabawna historia, której, oczywiście, nie omieszkam przedstawić. Otóż Robert Schumann napisał pełną zachwytu recenzję tego utworu. Chopin, nie darząc zbytnią sympatią swego wielbiciela, jakim niewątpliwie był Schumann, tak odniósł się do jego wypowiedzi: „Wariacje B-dur, na które odebrałem przed parą dniami z Kassel od jednego Niemca, entuzjazmowanego tymi Wariacjami, dziesięcioarkuszową recenzję, gdzie po ogromnych przedmowach przystępuje do rozbioru onych, takt w takt – tłumaczy, że to nie są wariacje jak każde inne, tylko że to jest jakieś fantastyczne tableau. – Na drugą Wariację mówi, że Don Juan z Leporellem biega, na trzecią, że ściska Zerlinkę, a Mazetto w lewej ręce się gniewa – a na Adagia piąty takt powiada, że Don Juan całuje Zerlinkę w Des-dur. Plater pytał mnie wczoraj, gdzie ma ten Des-dur, itd.”. Oto przestroga dla krytyków, by nie silili się na nadinterpretacje.